środa, 28 sierpnia 2013

Książkowe przebudzenie.


Rok 2013 to nie tylko EuroBasket na Słowenii, ale też zdarzenia, które w Polsce występują jeszcze rzadziej niż sukcesy w polskiej koszykówce. W bardzo krótkim odstępie czasu na rynku wydawniczym pojawią się niebawem dwie pozycje, które wydatnie uzupełnią lukę jaka występowała przez lata w koszykarskiej bibliografii.

Sport jest od lat dziedziną, która zajmują się się historycy i poświęcają temu tematowi wiele badań. Traktowana, często zresztą niesłusznie, historia sportu niezbyt poważnie w niczym się nie różni się od historii gospodarczej, kulturalnej, sztuki. W Polsce nie brakuje wielu znakomitych pozycji poświęconym historii całego sportu, ruchu olimpijskiego, ale są to pozycje złożone. W poszczególnych dyscyplinach oczywiście króluje piłka nożna - słynna kolekcja "Encyklopedia Piłkarska FUJI" to absolutne opus magnum na temat futbolu z lat poprzednich jak i czasów obecnych. Dodając do tego liczne biografie, okolicznościowe albumy, roczniki, mamy obraz bardzo pokaźnej bibliografii, jeśli chodzi o futbol

Koszykówka przez lata nie doczekała się tylu wartościowych książek, ile piłka nożna przez rok. Próbę podjęto przy okazji EuroBasketu w Polsce, ale trudno wydany wówczas album poświęcony historii mistrzostw Europy od 1935 roku uznać za przełomowy. Ot, kolejna pozycja, która koniunkturalnie wpisała się w dobry moment zapominając o warstwie merytorycznej. Warto takie książki nabywać, ale raczej w formie prezentu dla słabo zorientowanych osób w temacie. Poza okazjonalnymi przypadkami w Polsce koszykówka długo nie mogła się doczekać sensownej pozycji. Oczywiście biorąc pod uwagę polskie inicjatywy, bo tych na świecie nie brakowało.

W latach 90. i obecnie do Polski docierało sporo tytułów jak między innymi "Vademecum NBA", "Wielka Encyklopedia NBA", która żadną tytułową wielką encyklopedią nie była. Mimo to jak na czasy przed internetem spełniła swoją rolę, choć dziś mając większą wiedzę, słowa w tytule "Wielka Encyklopedia" mogą brzmieć nieco śmiesznie. Tylko w ciągu ostatniego roku pojawiło się u nas kilka kolejnych biografii, wystarczy wymienić te najważniejsze także z komercyjnego punktu widzenia: "Shaq bez cenzury" Shaquille'a O'Neala oraz "Powinienem być już martwy" Dennisa Rodmana. Wszystkie te książki trafiały jednak na nasz rynek niejako przy okazji, bez pracy rodzimych autorów w tworzeniu książki (oczywiście swoje robili tłumacze, którzy przekładali wszystko na język polski).

Polska w tym względzie (i nie tylko) jest daleko za NBA. Nie było żadnych biografii, historii rozgrywek, reprezentacji, w zasadzie jedynym źródłem wiadomości była i jest często do tej pory prasa, szczególnie "Przegląd Sportowy", czy katowicki "Sport". Gdy w NBA ciągle można wspominać o różnych rekordach, porównywać osiągnięcia, u nas będzie pewnie trwał spór, kto jest najlepszym strzelcem w historii rozgrywek - Eugeniusz Kijewski czy Adam Wójcik? Statystyki mówią, że Wójcik, ale nieoficjalnie wiadomo, że tytuł ten należy się "Kijkowi". Oficjalne statystyki prowadzono jednak dopiero od 1976 roku. Tymczasem polska koszykówka swój największy sukces w historii osiągnęła trzynaście lat wcześniej. Dziś, mimo, że od tych wydarzeń upłynęło ledwie pięćdziesiąt lat, okres ten jawi się jako istna koszykarska starożytność.

Pierwszą i do tej pory jedyną próbę, by wszystkie momenty krajowego basketu złożyć w jedną całość, podjął Krzysztof Łaszkiewicz. Związany z Inowrocławiem autor książki "Polska koszykówka męska 1928-2004" poświęcił siedem lat, by podjąć temat nieosiągalny wcześniej dla innych - zebrać wszystkie wyniki rozgrywek ligowych na poziomie centralnym, reprezentacji Polski, polskich klubów w europejskich pucharach. Książka wydana w 2005 roku to najistotniejsza do tej pory pozycja na rynku dla każdego, kto interesuje się krajowym basketem. Co warte podkreślenia, powstawała w czasie, gdzie internet dopiero raczkował, a praca zbierania materiałów opierała się przede wszystkim na żmudnym przesiadywaniu w archiwach. Wydawać by się mogło, że Łaszkiewicz wypełnił lukę od początku do końca, skoro opisał wszystko od pierwszego ligowego sezonu. Miejsce na kolejne pozycje jednak cały czas jest - "Polska koszykówka męska 1928-2004" ma charakter przekrojowy, wręcz encyklopedyczny, więc nie było już miejsca by dane wątki aż tak bardzo rozwijać w sposób problemowy. Musiało minąć osiem lat, by i to zostało uzupełnione.


"Srebrni Chłopcy Zagórskiego" - taki tytuł nosi książka autorstwa Łukasza i Marka Ceglińskich. Można się od razu domyśleć, co będzie tematem przewodnim, oczywiście Mistrzostwa Europy we Wrocławiu z 1963 roku i najlepsza generacja polskich koszykarzy w historii. Generacja, która nie była w żaden sposób jednosezonowym wystrzałem na turniej w Polsce, tylko jedną z najsilniejszych w Europie w całych latach 60. Gdy dziś marzy się o udziale w mistrzostwach świata, w tamtych czasach kadrowicze potrafili nie tylko awansować, ale jeszcze dobrze zagrać. I to jeszcze jak! Bohdan Likszo i Mieczysław Łopatka okazali się najlepszymi strzelcami MŚ w 1967 roku. Dziś to byłoby nie do pomyślenia. Musiało minąć pięćdziesiąt lat od srebrnego medalu na ME, by bohaterzy tamtych czasów doczekali się przelania swojej historii na papier. Jak pokazują głosy i i zainteresowanie w środowisku sportowym, jest zapotrzebowanie, by takie książki powstawały. Być może i kolejne pokolenia doczekają się szerszych opisów na swój temat - przecież i później nie brakowało znakomitych koszykarzy cenionych w całej Europie: Edward Jurkiewicz, Mieczysław Młynarski, Dariusz Zelig, czy wspomniany już Kijewski.

W końcu jeszcze wcześniej (już we wrześniu) niż "Srebrni Chłopcy Zagórskiego" na sklepowych półkach pojawi się "Rzut bardzo osobisty" autorstwa Jacka Antczaka. To biografia Adama Wójcika, jedynego zawodnika, którego po wyżej wymienionych można zaliczać do znanych i cenionych w całej Europie. Oczywiście aż do czasów, gdy pojawili się zawodnicy urodzeni w połowie lat 80. Wójcik - legenda lat 90. i głównie początku XXI wieku to też autentycznie pierwsza osoba z Polski, która choć w małym stopniu liznęła treningów z zespołem NBA. Pewnie, gdyby urodził się z dziesięć lat później już dawno by tam grał. Zawodnicy nieporównywanie słabsi jakoś sobie później za oceanem poradzili. Wójcik na tle kolegów ze swojego pokolenia wyróżnił się także karierą poza Polską. W czasach, gdy w całej Europie były limity obcokrajowców, a z drugiej strony w krajowych zespołach pensje były obfite, Polacy niechętnie opuszczali własną ligę. Udawało się to Wójcikowi, który także był pierwszym Polakiem, jeśli chodzi o występy w elitarnej Eurolidze. Nastąpiło to dużo szybciej zanim zagrał później tam ze swoim Śląskiem Wrocław.

Teraz popularny "Oława" również jest pionierem - to pierwszy koszykarz w kraju, który doczekał się swojej biografii. Postać Wójcika jest też pewnym elementem spajającym dwa koszykarskie światy: występował już na ME 1991 w składzie z Zeligiem, a osiemnaście lat później z Maciejem Lampe i Marcinem Gortatem. Tak jak piłka nożna miała Krzysztofa Warzychę, siatkówka Krzysztofa Stelmacha, żużel Andrzeja Huszczę i Romana Jankowskiego, tak koszykówka swojego Adama Wójcika. Długowieczną legendę cenioną w kraju i poza jego granicami do samego końca kariery, którą zakończył dopiero w wieku 42 lat.

Książki Ceglińskich i Antczaka trafią na rynek w dobrym momencie. Z jednej strony większe niż zwykle zainteresowanie koszykówką z okazji EuroBasketu na Słowenii, dochodzi do tego rocznica wydarzeń sprzed półwiecza oraz ciągle żywa pamięć o Wojciku, także przez osoby niekoniecznie dziś interesujące się tym sportem. Daje to nadzieję, że owe dwie pozycje nie przejdą bez echa. Dobrze by tak było, bo skoro bohaterowie tych książek są niezapomniani, to nie przystoi, by z dziełami o nich miałoby być inaczej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz